Kiedy Sylwia zaczęła się spotykać z Adamem, ich relacje trochę się rozluźniły. Nie miała już dla Justyny tyle czasu co wcześniej; zwykle siedziała z chłopakiem zamknięta w swoim pokoju. Justynie jednak to nie przeszkadzało. Cieszyła się ze szczęścia przyjaciółki. Wczoraj podczas imprezy Adam oznajmił, że ma już nagraną pracę w stolicy. Jak skończy studia, zaczepi się w kancelarii u ojca swojego znajomego. Był na czwartym roku prawa i zamierzał zostać adwokatem. Zawsze marzył o prowadzeniu najbardziej skomplikowanych spraw, chciał bronić największych zbrodniarzy. Żałował, że w Polsce skończyły się rządy mafii pruszkowskiej, przekonany, iż świetnie by się sprawdził jako ich obrońca przed sądem. Justyna niekiedy żartowała, że byłby z niego doskonały consigliere, adwokat mafii jak w Ojcu chrzestnym Coppoli...
Ciszę ponownie przeciął wrzask. Sekundę później wszystko ucichło. Obraz przed oczami Justyny znów zaczął się rozmazywać. Pogrążyła się w błogiej nieświadomości.
Bielecki patrzył na Kubę z wyrzutem.