Ostatnio przestało się między nimi układać. Kuba miał ciągłe pretensje o jego pracę. Narzekał, że spędzają ze sobą coraz mniej czasu. Że łapanie zabójców jest dla Michała ważniejsze niż ich związek. Twierdził, że Michał staje się w domu gościem.
– Słuchaj, to nie jest tak. Zależy mi na nas. Wiesz przecież, że nie mam zamiaru stawiać żadnego trupa ponad ciebie. Ale zrozum, jestem gliniarzem i...
– I co? – przerwał mu Burzyński. – Gadasz do mnie jak do jakiegoś debila. Przecież wiem, że jesteś policjantem, i wiem, jak wygląda ta robota. Jak cię poznałem, byłeś już gliną.
– A zachowujesz się tak, jakbyś tego nie rozumiał.
– Cały czas spędzasz z tym Sikorą. Odkąd trafiłeś pod jego skrzydła, wiecznie masz jakieś „ważne sprawy”. Ważniejsze niż nasz związek.
– Przestań pieprzyć.
– Ja pieprzę? Misiek, to ty za chwilę wszystko spieprzysz!
– Nie wiem, dlaczego ciągle się czepiasz Grześka...
– Ooo, Grześka! A więc jesteście tak blisko? To może w ogóle Grzesia, co?
– Pierdolisz. Tak ma na imię, więc jak mam o nim gadać. – Michał wyraźnie tracił cierpliwość. – Zresztą nie rozumiem, czemu w ogóle zeszliśmy na temat Sikory. Sprawa dotyczy nas, a nie jego.