Jego relacja z rodziną Sharmanów nie zawsze wyglądała w taki sposób. Gdy jako kilkuletni chłopiec uciekł z sierocińca, a potem schował się w pokoju jednego z braci, Victor krył go przez kilka dni, przynosił mu jedzenie i dał swoje ubrania. W domu dziecka nie mógł liczyć na nic więcej, niż za duży T-shirt i krótkie spodenki. Był jego pierwszym, prawdziwym przyjacielem, a także tym, którego najwcześniej stracił. Flora i Arthur Sharmanowie obdarzyli go miłością, na którą nie zasłużył i której nie potrafił odwzajemnić, ponieważ nikt nie nauczył go, jak powinno się kochać. A przynajmniej nie we właściwy sposób.
Później ich zdradził. Najpierw sprowadził ich ukochanego syna na złą drogę, a potem ich okradł, by zdobyć choć trochę pieniędzy, które wydał głównie na alkohol i używki. Alfie Meyer urodził się po to, by niszczyć. Miał to w naturze i nawet gdyby próbował, nie potrafiłby się tego pozbyć. Ostatecznie postanowił więc pogodzić się z tym, że w historii rodziny Sharmanów to właśnie on był czarnym charakterem.