Rozdział 1
Światowa Dominacja
1
Salon sukni ślubnych, ul. Nowogrodzka
Przyglądanie się sobie w lustrze zdaniem Chyłki świadczyło o tym, że żyje się raczej dla innych niż dla siebie. Nigdy nie poświęcała temu wiele uwagi, nie interesowało jej przesadnie, w jaki sposób widzą ją inni. Ci, którzy wydawali osąd na tej podstawie, nie byli warci jej zainteresowania.
Nigdy więc nie sądziła, że spędzi tyle czasu w jakiejkolwiek przymierzalni. A już szczególnie nie w salonie sukien ślubnych – ostatnim miejscu, gdzie spodziewała się trafić.
Teraz jednak we wszystkim brała pod uwagę nie tylko siebie, ale także kogoś innego.
Przesunęła wzrokiem po długiej sukni z rozłożystym dołem i mocno podkreśloną talią, a potem zaklęła cicho i sięgnęła po komórkę. Nie zamierzała znosić tego koszmaru sama, kiedy od dzielenia podobnych ciężarów miała swojego człowieka.
– Co jest, trucizno? – rzucił Kordian.
– Zrywam zaręczyny.
– Aha.
– Mówię poważnie, Zordon – odparła, lekko obracając się ze wzrokiem utkwionym w lustrze. – Ślub odwołany.
– I dlaczego tym razem?
– Bo mam tego dosyć. Przymierzam siódmą kieckę w ciągu godziny.
– Musisz świetnie się bawić.
– Zamknij japę.