– Nie wiem jak ani dlaczego, ale jestem pewna, że ruszyła twoimi śladami.
Chyłka zmarszczyła czoło, zastanawiając się, ile w tym prawdy. A jeśli całkiem sporo, to co kierowało tą dziewczyną?
– O jaką sprawę chodzi?
W odpowiedzi kobieta sięgnęła do przewieszonej przez ramię starej, wytartej na bokach torebki.
– Może lepiej pokażę – oznajmiła, a potem wyciągnęła zdjęcie.
Zdjęcie, które wszystko zmieniło.
Joanna potrzebowała chwili, by zrozumieć, na co patrzy. Nie było wiele przestrzeni do złej interpretacji, mimo to nie mogła uwierzyć, że ma przed oczami to, czego bynajmniej nie spodziewała się zobaczyć.
– Teraz znasz już każdy powód, dla którego do ciebie przyszłam.
Chyłka skinęła lekko głową. Nie mogła zostawić tej sprawy, nie po tym, co właśnie zobaczyła.
Zanosiło się na to, że po raz pierwszy to ona samodzielnie zasiądzie na sali rozpraw po stronie prokuratora.