– Jesteś w naszych rodzinnych stronach dość znana – powiedziała. – Jako jedyna się wyrwałaś, zrobiłaś karierę. Mówili o tobie w telewizji nie raz i nie dwa. W szkole podstawowej jest nawet twoje zdjęcie na korytarzu. Niektóre młode dziewczyny chcą być takie jak ty… chociaż nie wszystkim się udaje.
Joanna lekko się skrzywiła.
– Nie każdy superbohater nosi pelerynę i nie każda Chyłka togę – odparła. – Ale mniejsza o to. Niech pani mówi, jak wynikła ta znajomość z chudeuszem.
– Nie mam wszystkich informacji, więc chyba powinnaś zapytać jego. Wiem tylko, że to nie był przypadek.
Joanna posłała krótkie spojrzenie w stronę Kormaka. Ten przestępował z nogi na nogę, starając się nie przyglądać kobiecie, która właśnie wyszła z przymierzalni obok. Odwrócił wzrok dopiero, kiedy Magdalena cichym odchrząknięciem przywołała go do porządku.
Prędzej czy później się z tego wytłumaczy, teraz nie miało to dla Chyłki wielkiego znaczenia.
– Julcia przyjechała tu za tobą – dodała Byszkiewicz. – Co więcej…
– No?
– Wydaje mi się, że wpakowała się w problemy właśnie dlatego, że próbowała być taka jak ty.
– To znaczy?
– Zajęła się jedną z twoich spraw.
– Że co?