Ślepy trop
Jørn Lier Horst — Kryminalne i sensacyjne

Przypomniało jej się, jak zobaczyła go kiedyś w trakcie obchodów 17 Maja. Szła w dziecięcym pochodzie, który mijał jego dom, a Starzec stał na przeszklonej werandzie z dłońmi splecionymi na plecach i krytycznie lustrował maszerujące dzieci, zaciskając wargi. Chciała mu wtedy pomachać, ale on odwrócił się tylko i zniknął w głębi domu.

Odłożyła klucz i znów zerknęła na willę. Zdawało jej się, że wieje od niej chłodem, nawet w ten ciepły lipcowy dzień.

Nagle usłyszała kwilenie dobiegające z dziecięcego fotelika i odwróciła głowę.

– Obudziłaś się, Majeczko? – posłała córce uśmiech i wyciągnęła do niej ręce. – Jesteśmy na miejscu.

Dziewczynka zagulgotała, uśmiechnęła się i zamrugała oczami. Na szczęście nie była podobna do ojca. Ciemne oczy i włosy odziedziczyła po niej.

– I moje dołeczki w policzkach, rzecz jasna – powiedziała kobieta i połaskotała córeczkę pod brodą, zachęcając ją do ich zaprezentowania. Poradzą sobie we dwie. Kiedyś była sama z matką. Teraz jest sama z dzieckiem.

Odwróciła się do kierownicy, wrzuciła bieg i okrążyła dom, po czym zaparkowała przed garażem na tyłach posesji. Wzięła klucz, wysiadła i wypięła córeczkę z fotelika.