Na ulicy zatrąbił samochód. Zerknęła na zegarek. Dziesiąta. Ludzie od przeprowadzek przyjechali punktualnie.
Wyszła przed dom, by się przywitać. Gdy cofali ciężarówkę i parkowali, otworzyła bagażnik swojego auta i wyjęła pudełko, w którym przywiozła nową tabliczkę, zrobioną na zamówienie w Oslo. Powiesiła ją na gwoździu przy drzwiach wejściowych.
„Sofie i Maja Lund”.
Gospodyni z sąsiedniego domu zerkała na nią zza kraciastej kuchennej firanki. Sofie jej pomachała, ale kobieta nie odwzajemniła pozdrowienia.