Śmierć pięknych saren
Ota Pavel — Literatura

Najdroższa w Europie Środkowej

Przed wojną moja mama bardzo pragnęła pojechać do Włoch. Nawet nie po to, żeby na własne oczy zobaczyć rzeźby Michała Anioła i obrazy Leonarda da Vinci. Dużo bardziej marzyła jej się kąpiel w ciepłym morzu. Mama bowiem pochodziła z Drzynia pod Kladnem, a tam był tylko taki biedniutki kaczy staw, pokryty gęstą, zieloną rzęsą wodną, więc w dzieciństwie nie miała możliwości nacieszenia się wodą. Dlatego wiosną zawsze pytała męża:

– Leoszku, pojedziemy w tym roku?

Mój tata Leon zazwyczaj odpowiadał, że akurat w tym roku zbytnio nas na to nie stać, i przekonywał, że nad Berounką pod Krzywoklatem jest dużo lepiej. Bo głowę mojego taty zaprzątały zgoła inne sprawy. Do jego głównych zainteresowań należały handel i ryby. W obu odnosił wyjątkowe sukcesy, lecz rybom zawsze dawał pierwszeństwo, i to zwykle kosztem naszej rodziny oraz szwedzkiej firmy Elektrolux, w której pracował jako obwoźny sprzedawca lodówek i odkurzaczy. Często wręcz ulatniał się z podróży handlowych. Zazwyczaj zaszywał się wtedy nad Berounką i z najlepszym przyjacielem, przewoźnikiem Karolem Proszkiem, łowili szczupaki na okonki.