Śmierć w Château Bremont
M. L. Longworth — Kryminalne i sensacyjne

Zaczął porządkować papiery, oddzielając ważne dokumenty od dwudziestoletnich wykazów bankowych i list zakupów. Roześmiał się, gdy do ręki trafił mu pożółkły paragon z najlepszej patiserii w Aix; wciąż tam była, a piekarz reprezentował już czwarte pokolenie, które wykonywało tę profesję. Paragon był na dwie brioszki. Mógłby je kupić on i François, albo Marine, tyle tylko, że data była z lat pięćdziesiątych, na długo przed tym, zanim którekolwiek z nich się urodziło. Trzymając ten paragon w rękach, trochę się uspokoił i pozwolił sobie na to, by jego myśli znów popłynęły do Marine i ich przyjaznych młodocianych sprzeczek o to, co jest lepsze: brioszki czy croissanty, rozpuszczalna czekolada Banania czy Quik. Zawsze potrafiła sprawić, by to jej było na wierzchu.