Jobs nie był wzorem szefa ani człowieka, nie był gotowym przykładem do naśladowania. Sam prześladowany przez swoje demony, potrafił doprowadzać do furii bądź rozpaczy ludzi, którzy go otaczali. Jednak jego osobowość, jego namiętności oraz jego dzieła były, tak jak w przypadku oprogramowania oraz komputerów Apple, wzajemnie ze sobą związane – zupełnie jakby stanowiły części zintegrowanego systemu. Historia Jobsa jest więc pouczająca, a przy tym zawiera przestrogę; nie brak też w niej lekcji nowatorstwa, charakteru, przywództwa oraz wartości.
Król Henryk V Szekspira (będący opowieścią o upartym i niedojrzałym Księciu Hal, który staje się gwałtownym, choć wrażliwym; bezlitosnym, choć sentymentalnym; porywającym, choć pełnym wad królem) rozpoczyna się wezwaniem: „Ach, muzo płomienna, ześlij nam rajski dar wynalazczości”[2]. Książę Hal miał łatwiejsze zadanie – musiał uporać się z dziedzictwem jednego tylko ojca. W przypadku Steve’a Jobsa wiodąca pod górę droga ku rajskiemu darowi wynalazczości zaczyna się od opowieści o dwóch parach rodziców oraz dorastaniu w dolinie, która właśnie uczyła się, jak przemieniać krzem w złoto.