A potem niespodziewanie późnym popołudniem w sylwestra 2009 roku zadzwonił do mnie. Był w domu tylko ze swoją siostrą, pisarką Moną Simpson. Jego żona wraz z trójką dzieci urządziła krótki wypad na narty, ale stan jego zdrowia nie pozwalał na towarzyszenie im. Był w refleksyjnym nastroju i przegadaliśmy ponad godzinę. Zaczął od wspomnienia, jak w wieku dwunastu lat, chcąc skonstruować miernik częstotliwości, odnalazł w książce telefonicznej Billa Hewletta, założyciela firmy HP i zadzwonił do niego, by zdobyć potrzebne części. Jobs stwierdził, że ostatnie dwanaście lat jego życia, od powrotu do Apple, było najpłodniejszym okresem pod względem tworzenia nowych produktów. Lecz, jak sam przyznał, dla niego ważniejszym celem było dokonanie tego, co udało się Hewlettowi oraz jego koledze Davidowi Packardowi – stworzenie firmy, która była do tego stopnia przepojona nowatorską kreatywnością, że zdołała przeżyć założycieli.