Swoją drogą
Tomasz Michniewicz — Książki podróżnicze i przewodniki

– Napiszesz w takim razie oświadczenie.

Nigdy, ale to przenigdy nie należy nic podpisywać. Podpis na kartce to mogiła, z tego się już nie da wycofać żadną miarą.

– Mówię, że napiszesz oświadczenie – spokojnie powtórzył inspektor.

– Co niby ma być w tym oświadczeniu?

– Że jesteś tour leader i przyprowadziłeś grupę do świątyni bez miejscowego przewodnika.

– Co się stanie potem, jak już napiszę to oświadczenie?

– A to już reguluje prawo.

– Jakie prawo?

– Dowiesz się, jak napiszesz oświadczenie.

– Chcę wiedzieć przedtem.

– Krok po kroku. Pisz oświadczenie.

Właśnie wtedy do mnie dotarło, że to nie jest zabawa, że to nie jedna z tych historii, które się potem wdzięcznie opowiada.

– Nic nie podpiszę. Spierdalaj.

To drugie dodałem w myślach.

Czułem, że coś jest nie tak, ale nie przypuszczałem, że aż do tego stopnia. Nie ma na świecie kraju, w którym policja najpierw wymusza oświadczenia, a dopiero potem informuje, co ci grozi. Jestem w środku jakiegoś szwindlu, tylko jeszcze nie wiem, jaki jest planowany jego finał.

A azjatyckie szwindle to jest naprawdę koronkowa robota i nigdy, ale to nigdy nie kończą się happy endem.