– Podróżuję. Piszę. Poznaję miejsca.
– Pięknie! Zazdroszczę. Paryż… Mediolan… Nowy Jork… Zawsze chciałem gdzieś pojechać. Bo wie pan, we mnie to siedzi taka niespokojna dusza. Wycinam czasem fotografie z gazet i chowam do puszki, potem sobie przeglądam w samotności. Różne miejsca, wie pan. Czasem z takiego zdjęcia coś jakby do mnie mówi. Czuję, że to jest akurat miejsce dla mnie. A inne, może i piękne, wie pan, znane, jakoś nic, w ogóle… Ale co z tego? Żyć trzeba, nie ma czasu na wojaże. Bo powiem panu, że mi to się raczej nie udało życie. Ale pomarzyć zawsze można.
– Niech się pan nie poddaje, jeszcze nic straconego. Dobra noc na śmiałe plany.
– Młody pan jeszcze jesteś, życia nie znasz… Powiem panu coś. To nie zawiść, proszę tak tego nie odebrać. Ale pan sobie jeździ, zobaczy kawałek świata, zdjęcie zrobi, napisze parę słów, potem posiedzi na słonku, kawę wypije… Bajka, nie życie. Każdy by się z panem zamienił w jednej chwili.
– Na pewno tak się każdemu wydaje.
Luang Prabang, Laos