Spojrzał na grzbiet bosej stopy, którą chłopak podwinął pod siebie. Na dużym naczyniu krwionośnym na kostce zobaczył ślady po ukłuciach.
– Poprzednio siedziałem w okręgowym. Tam wszyscy zdobywali dragi, bez najmniejszego problemu. Ale okręgowe nie jest więzieniem o zaostrzonym rygorze. Tutaj podobno Franck zdołał zatkać wszystkie dziury, ale... – Rover wsunął rękę do kieszeni – ...to nie do końca prawda.
Wyjął przedmiot wielkości telefonu komórkowego, pozłacany, w kształcie minipistoletu, wcisnął maleńki cyngiel i z lufy wydobył się płomyk.