Syn
Jo Nesbø — Literatura piękna

– Widziałeś kiedyś coś podobnego? Na pewno. W każdym razie widzieli klawisze, którzy mnie przeszukiwali, kiedy tu przyszedłem. Powiedzieli, że sprzedają tanie papierosy z przemytu, jeśli mnie to interesuje, i pozwolili mi zachować tę zapalniczkę. Chyba niezbyt dokładnie przeczytali moją kartotekę. Czy to nie dziwne, że ten kraj w ogóle jeszcze funkcjonuje, skoro ludzie nieustannie dopuszczają się takich zaniedbań? – Rover zważył zapalniczkę w dłoni. – Osiem lat temu zrobiłem to w dwóch egzemplarzach. Chyba nie przesadzę, mówiąc, że nikt inny w tym kraju nie wykonałby lepszej roboty. Dostałem zlecenie przez podstawionego pośrednika. Powiedział, że klient końcowy chce dostać broń, której nie będzie nawet musiał ukrywać. Miała wyglądać na coś innego. Wymyśliłem to. Skojarzenia chodzą dziwnymi drogami. Najpierw ludzie oczywiście natychmiast myślą, że to pistolet, ale kiedy tylko im się pokaże, że można go używać jako zapalniczki, od razu odrzucają tamten pierwszy pomysł. Wciąż są otwarci na możliwość użycia tej rzeczy jako szczoteczki do zębów albo śrubokrętu, ale na pewno nie pistoletu. No cóż...

Rover przekręcił śrubę na spodzie rękojeści.