Franck położył palec na wargach. Oprócz kamer monitoringu, obejmujących swoim zasięgiem w zasadzie całe więzienie, w śluzach zamontowano system dwustronnej komunikacji dźwiękowej, umożliwiający porozumiewanie się z pokojem kontrolnym, gdyby ktoś z jakiegoś powodu nie mógł przedostać się dalej. Wyszli ze śluzy i ruszyli w stronę szatni, gdzie znajdowały się prysznice i prywatne szafki pracowników przeznaczone do przechowywania ubrań i innych rzeczy osobistych. To, że wicedyrektor więzienia ma klucz uniwersalny pasujący do wszystkich szafek, było, zdaniem Francka, informacją nieprzydatną pracownikom, a nawet zbędną.
– Sądziłem, że zrozumiałeś, z kim masz do czynienia – powiedział Franck. – Nie możesz tak po prostu tego rzucić. Dla tych ludzi lojalność to kwestia życia lub śmierci.
– Wiem – odparł Per Vollan. Jego sapanie nabrało paskudnej szorstkiej chrapliwości. – Ale ja mówię o życiu wiecznym lub wiecznej śmierci.
Franck zatrzymał się przed drzwiami wejściowymi i rzucił okiem na lewo, w stronę szafek, żeby się upewnić, czy są sami.
– Wiesz, co ryzykujesz?