Śniła mi się ta dziewczyna bez policzka, uśmiechała się do mnie z odsłoniętymi zębami. Poszedłem do Nestora i oświadczyłem, że muszę się wycofać. Że kończę z piłowaniem uzi i glocków, wracam do motorów. Że chcę żyć spokojnie i nie myśleć cały czas o glinach. Powiedział, że to w porządku. Pewnie pojął, że nie jestem taki bad guy. Ale poinformował mnie ze szczegółami, co mnie czeka, jeśli doniosę. Wydawało mi się, że wszystko jest okej, i zacząłem żyć normalnie. Nie przyjmowałem żadnych propozycji, chociaż ciągle miałem w zapasie kilka cholernie dobrych uzi. Cały czas przeczuwałem, że coś się szykuje, że mnie zlikwidują. Dlatego poczułem prawie ulgę, kiedy mnie zwinęli i zamknęli w bezpiecznej klatce. Chodziło o starą sprawę, w której odegrałem jedynie drugorzędną rolę. Ale aresztowali dwóch facetów, a oni powiedzieli, że to ja im dostarczyłem broń. Z miejsca się przyznałem.
Rover zaśmiał się cierpko, odkaszlnął i pochylił się na krześle.