Szczelina
Jozef Karika — Horror

– No… nie wiem. – Udałem niepewność, mając z kolegi ubaw. Oprócz tego przyszło mi do głowy, że z dzisiejszego dnia mógłby być niezły tekst na bloga. Wyjąłem smartfona i zrobiłem zdjęcie zdewastowanego korytarza zakończonego wysokim oknem.

Trochę odżyłem, ale nie na długo. Do willi dotarła kolejna ekipa. Faceci mieli profesjonalne kombinezony i niezły sprzęt. Prawdziwi robotnicy, a nie tacy amatorzy po studiach jak my.

Moje obawy wkrótce się potwierdziły – w jednym z piwnicznych pomieszczeń zaczęli rozwiercać podłogę i ściany. Zapewne szukali instalacji wodnej, pionu albo czegoś w tym rodzaju. Cokolwiek to było, efekt był jeden – potworny hałas. Co najmniej dwa młoty pneumatyczne. Do tego kucie ścian jakimś dłutem, po prostu piekło. Cały budynek drżał, czułem, jak podłoga wibruje mi pod stopami. Na to nikt mnie nie przygotował, pani z urzędu nie miała bladego pojęcia, gdzie nas wysyła.