Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki
Mario Vargas Llosa — Literatura

Spacerowanie po alei Pardo, korytarzem z fikusów opanowanych przez armię rozśpiewanych ptaków, między domkami, gdzie po ogródkach i tarasach biegały dzieci pilnowane przez nianie w białych wykrochmalonych fartuszkach, było rytuałem tamtego lata. Jako że ze względu na obecność Lucy trudno mi było rozmawiać z Lily o tym, o czym bym chciał, kierowałem rozmowę na niewinne tematy: plany na przyszłość, na przykład, że po studiach prawniczych wyjadę do Paryża jako dyplomata – bo tam, w Paryżu, życie to jest życie, Francja to kraj kultury – albo może zajmę się polityką, żeby trochę pomóc temu biednemu Peru stać się znowu państwem wielkim i zamożnym, w związku z czym będę musiał nieco odłożyć podróż do Europy. A one, co one chciałyby robić, jak będą dorosłe? Lucy, rozsądna, miała sprecyzowane cele: „Przede wszystkim skończyć szkołę. Potem zdobyć dobrą pracę, na przykład w sklepie z płytami – to dopiero musi być zabawa”. Lily myślała o agencji turystycznej albo liniach lotniczych, o posadzie stewardesy, gdyby udało jej się przekonać rodziców; w ten sposób mogłaby za darmo podróżować po całym świecie. Albo może zostanie aktorką filmową, ale nigdy nie pozwoli, żeby ją sfilmowano w bikini.