Szepty spoza nicości
Remigiusz Mróz — Kryminalne i sensacyjne

Nie dowiedział się wiele. Nie miał też kontaktu z nikim w Żeromicach. W efekcie życie Kai przez ostatnie dwanaście miesięcy było dla niego jedną wielką niewiadomą, a ona sama stała się raczej postacią ze snów niż realną osobą.

Wzdrygnął się, kiedy telefon zadzwonił ponownie. Tym razem zawahał się nieco krócej. Tyle wystarczyło.

– Tak? – rzucił.

– Już mnie słyszysz?

Aż za dobrze. Głos Kai znów wywiercił mu dziurę w duszy.

– Teraz całkiem nieźle – potwierdził Zaorski. – I nadziwić się nie mogę, bo byłem przekonany, że już cię więcej nie usłyszę.

Dobrze, odzyskiwał równowagę. Należało trzymać się takiego lekkiego tonu i nie pozwolić, by emocje wzięły górę.

– Też się nie spodziewałam, że będę kiedykolwiek do ciebie dzwonić.

– Ale?

– Ale słyszałam, że jesteś w mieście, więc pomyślałam…

Mówiła spokojnym, neutralnym głosem, urwała jednak, jakby nagle zabrakło jej tchu. Cisza od razu stała się niewygodna, niemal fizycznie uwierająca. Seweryn postanowił szybko ją przerwać.

– Dopinaliśmy z małą diablicą formalności sprzedaży domu – odezwał się. – Znaczy staraliśmy się dopiąć.

– Więc jesteście jeszcze w Żeromicach?

– Do jutra.