Zwykle o wiele za wcześnie przychodzi ten dzień, w którym wchodzimy do Waszego pokoju i jest w nim chłodno, a na łóżku nie został już nawet odcisk ludzkiej postaci. Nasze zadanie zostało wykonane. Wkroczyliście w dorosły świat nauki, pracy albo życia u boku drugiego człowieka.
Jeśli we wspomnieniach drogi, którą pokonał Wasz dziadek, znajdziecie choć jedną cenną wskazówkę, to cóż – warto było o niej opowiedzieć.
Mój dom był nieco inny od tego, w którym dorastaliście. Moi synowie, Matt i Travis – ojcowie Waszej szóstki – czuli w nim obecność trzeciego brata. Nie mogli go zobaczyć ani dotknąć, ale on nieustannie był przy nich.
Zawsze czuli jego obecność.
To dla mnie ważne, abyście poznali i tego członka naszej rodziny. Wiem, napisano o nim całkiem sporo, lecz chciałbym, żebyście spojrzeli nań moimi oczami – na jego narodziny, nastoletnie przeprawy i wreszcie czas dojrzewania do chwili, w której był gotów opuścić rodzinny dom.
Opisałem go tu, nie pomijając młodzieńczych niedoskonałości, i mam nadzieję, że tym bardziej będziecie gotowi przyjąć go jako członka rodziny.
Kocham Was bardzo,
Dziadek