Sztuka zwycięstwa. Wspomnienia twórcy NIKE
Phil Knight — O sporcie i rekreacji

Zwy­kle o wiele za wcze­śnie przy­cho­dzi ten dzień, w któ­rym wcho­dzimy do Waszego pokoju i jest w nim chłodno, a na łóżku nie został już nawet odcisk ludz­kiej postaci. Nasze zada­nie zostało wyko­nane. Wkro­czy­li­ście w doro­sły świat nauki, pracy albo życia u boku dru­giego czło­wieka.

Jeśli we wspo­mnie­niach drogi, którą poko­nał Wasz dzia­dek, znaj­dzie­cie choć jedną cenną wska­zówkę, to cóż – warto było o niej opo­wie­dzieć.

Mój dom był nieco inny od tego, w któ­rym dora­sta­li­ście. Moi syno­wie, Matt i Tra­vis – ojco­wie Waszej szóstki – czuli w nim obec­ność trze­ciego brata. Nie mogli go zoba­czyć ani dotknąć, ale on nie­ustan­nie był przy nich.

Zawsze czuli jego obec­ność.

To dla mnie ważne, aby­ście poznali i tego członka naszej rodziny. Wiem, napi­sano o nim cał­kiem sporo, lecz chciał­bym, żeby­ście spoj­rzeli nań moimi oczami – na jego naro­dziny, nasto­let­nie prze­prawy i wresz­cie czas doj­rze­wa­nia do chwili, w któ­rej był gotów opu­ścić rodzinny dom.

Opi­sa­łem go tu, nie pomi­ja­jąc mło­dzień­czych nie­do­sko­na­ło­ści, i mam nadzieję, że tym bar­dziej będzie­cie gotowi przy­jąć go jako członka rodziny.

Kocham Was bar­dzo,

Dzia­dek