Odsunąłem się. Nie mogłem uwierzyć w to, co usłyszałem. Nie zgadzać się w kwestii tego, kto zawinił lub jak sprawy mogły się potoczyć – to jedno, ale jak on może twierdzić, że nie zna powodów, dla których opuściłem kraj, w którym się urodziłem, kraj, za który walczyłem i za który byłem gotów zginąć – moją ojczyznę? Niełatwo to wypowiedzieć. Jak może twierdzić, że nie wie, dlaczego moja żona i ja podjęliśmy ten drastyczny krok, zabraliśmy nasze dziecko i uciekli gdzie pieprz rośnie, zostawiając wszystko: dom, przyjaciół, meble? Serio?
Spojrzałem na korony drzew:
– Nie wiesz?!
– Haroldzie... Naprawdę nie wiem.
Odwróciłem się do taty. Wpatrywał się we mnie z wyrazem twarzy mówiącym: „Ja też nie”.
Rany, pomyślałem. Może naprawdę nie mają pojęcia.
Niesamowite. Ale może to prawda.
A jeśli nie wiedzieli, dlaczego wyjechałem, to może też o mnie nic nie wiedzieli.
Może nigdy naprawdę mnie nie znali.
I, jeśli mam być szczery, może ja ich też nie.
Ta myśl sprawiła, że zrobiło mi się zimniej i poczułem się bardziej samotnie.
Ale też pobudziła mnie do działania. Pomyślałem, że muszę im opowiedzieć.