Ten drugi
Książę Harry — Autobiografie

W jed­nej chwili coś się we mnie po­ru­szyło. Spoj­rza­łem na Willy’ego, na­prawdę na niego spoj­rza­łem, może po raz pierw­szy od czasu, gdy by­li­śmy chłop­cami. Zo­ba­czy­łem wszystko: zna­jomy gry­mas, który do­myśl­nie przy­bie­rał w kon­tak­tach ze mną, nie­po­ko­jącą ły­sinę, bar­dziej za­awan­so­waną niż moja; jego słynne po­do­bień­stwo do mamy, które zmniej­szało się z cza­sem. Z wie­kiem. Pod pew­nymi wzglę­dami był moim od­bi­ciem w lu­strze, pod in­nymi – prze­ci­wień­stwem. Mój uko­chany brat, mój prze­śla­dowca – jak do tego do­szło?

Po­czu­łem ogromne zmę­cze­nie. Chcia­łem wró­cić do domu i do­tarło do mnie, jak skom­pli­ko­wa­nym po­ję­ciem stał się dom. A może za­wsze tak było. Ru­chem ręki wska­za­łem ogrody, mia­sto za nimi, cały kraj i po­wie­dzia­łem:

– Willy, to miał być nasz dom. Mie­li­śmy tu miesz­kać do końca ży­cia.

– Opu­ści­łeś nas, Ha­rol­dzie.

– Tak. I wiesz dla­czego.

– Nie wiem.

– Nie wiesz?

– Na­prawdę nie wiem.