Helling przeszła przez salon wielkości boiska do koszykówki. Musiała przecisnąć się przez tłum zgromadzony przy okrągłym stole, gdzie dwójka dawnych znajomych Taylora właśnie urządzała wyścig zatytułowany: „Kto szybciej opróżni dziesięć kieliszków tequili”.
Gdy w końcu udało jej się dostać do kuchni, podeszła do wyspy wyglądającej jak szwedzki stół. Na blacie leżało kilka opakowań pizzy, porozrzucane plastikowe kubki i poprzewracane butelki z alkoholem. Fallon zmarszczyła brwi, dostrzegając karafkę z bursztynowym płynem. Była to ulubiona whisky ojca Taylora. Ktoś musiał wykraść ją z jego gabinetu.
Robert Emerson przebywał za miastem, nie mając pojęcia, że w jego domu odbywają się właśnie zawody w piciu alkoholu na czas ani że w łazience na pierwszym piętrze ktoś tej nocy najprawdopodobniej straci dziewictwo.
Fallon chwyciła karafkę z whisky. Zamierzała odnieść ją do gabinetu i odłożyć w bezpieczne miejsce. Nawet nie chciała wyobrażać sobie reakcji Emersona, gdyby pewnego dnia zajrzał do barku i nie odnalazł w niej ulubionej whisky. Wina spadłaby na Taylora, bo tylko on wciąż mieszkał z ojcem.
– Myślałam, że Fallon Helling stroni od alkoholu.