– Nie dzisiaj. – Stanęła przed lustrem i poprawiła kruczoczarne włosy, które długimi pasmami opadały na częściowo odkryte plecy. – Nie dzisiaj – powtórzyła szeptem, zerkając w oczy własnemu odbiciu.
Naprawdę pragnęła aż tak bardzo się tym nie zamartwiać. Miała wrażenie, że czasami stresowała się nawet wtedy, gdy wiatr zawiał nieco mocniej, niż powinien.
Odetchnęła głęboko, przywołując umysł do porządku, a właściwie odcinając go od wszystkiego, co mogło zepsuć ten wieczór.
Ekran telefonu ponownie się zaświecił, ale Fallon już zdążyła się odwrócić i ruszyć w stronę drzwi, więc nie mogła tego spostrzec. Wyszła na korytarz, zostawiając dzwoniące urządzenie w ciemnościach pustej sypialni.
Dziewczyna wkroczyła w świat, którego częścią nigdy nie miała się stać – bogate dzieciaki, piękne długonogie dziewczyny ubrane w coś, co bardziej przypominało bikini niż sukienki. Dzieciaki, które nie musiały martwić się o przyszłość, bo tuż za rogiem czekała na nie rodzinna spuścizna.