Brunetka przypomniała sobie tę samą myśl, która wpadła do jej głowy kilkanaście minut wcześniej, gdy zobaczyła go w salonie: Christian Emerson nie jest człowiekiem, który składa propozycje. Nie pyta o zdanie, nie sugeruje. Po prostu rozkazuje, zupełnie jakby brał na własność wszystko, na co tylko spojrzy.
Mimo że wizja spędzenia całej drogi tak blisko tego mężczyzny wydawała się dziewczynie nie tyle niedorzeczna, co przerażająca, bez słowa wsiadła do samochodu i zajęła miejsce pasażera.
– Zapnij pasy – polecił.
Żelazna brama rozsunęła się, wydając z siebie cichy chrzęst.
W samochodzie panował nieprzyjemny chłód, więc Fallon wsunęła dłonie pomiędzy uda. Nie zamierzała poprosić, by mężczyzna włączył ogrzewanie. Nie zamierzała nawet się odzywać. Przynajmniej do momentu, aż w końcu zebrała w sobie dość odwagi – i może równie dużo szaleństwa – i w końcu mruknęła niepewnie:
– Wasz ojciec się wścieknie, gdy się dowie, że Taylor urządził imprezę, prawda?
Odwróciła głowę, by spojrzeć na profil Christiana. W ciemności wypełniającej samochód rysy twarzy bruneta wydawały się mniej ostre i surowe, niż gdy stał wśród bieli salonu.