Fallon opuściła posiadłość Emersonów. Założyła kurtkę i ruszyła w dół kamiennego podjazdu. Na jego końcu znajdowała się ogromna żelazna brama, która oddzielała tę niebotycznie wielką willę od zwykłego, szarego świata.
Blask padający z ekranu telefonu oświetlił twarz dziewczyny wśród ciemności. Skrzywiła się, widząc siedem nieodebranych połączeń od Noela. W końcu odpuścił i zapewne zadzwonił do rodziców. Wiedziała, że brat będzie na nią o to zły, ale Taylor miał pod tym względem sporo racji – zbyt często wyciągała Noela z kłopotów.
Kiedy dotarła do bramy i już miała wybrać numer taksówki, usłyszała nadjeżdżający samochód. Sekundę później na jej nagie nogi padło światło reflektorów czarnego maserati. Fallon sądziła, że auto przejedzie przez bramę i w końcu zniknie wśród mroku, ale sportowy wóz zatrzymał się tuż obok niej.
Przyciemniana szyba opadła, ukazując twarz Christiana Emersona.
– Podwiozę cię – oznajmił.
Dziewczyna przełknęła zaskoczenie i w końcu uniosła telefon.
– Zamówię taksówkę. Nie chcę sprawiać…
– Wsiadaj – wtrącił, odwracając wzrok w stronę bramy, jakby chciał dać do zrozumienia, że dyskusja na ten temat dobiegła końca.