– Zdarzył się wypadek. Bardzo mi przykro…
Fallon poczuła, że jej nogi zaczęły słabnąć. Dłoń nieświadomie wylądowała na reflektorze czarnego maserati. Dziewczyna poczuła ciepło lampy pod palcami i szybkie bicie własnego serca. Zamknęła oczy, zmuszając się do oddychania. Jej płuca oplótł silny ból. Z gardła wyrwał się dźwięk przypominający świst wiatru.
Noel, pomyślała. Rodzice pojechali, żeby go odebrać.
Słowa opuściły usta Fallon wbrew jej kontroli:
– Byli sami?
– Tak.
Poczuła ulgę. To uczucie trwało jednak tylko marną sekundę, po której po prostu się poddała – telefon wysunął się spomiędzy jej palców i wylądował na jezdni. Roztrzaskał się na kawałki.
Godzinę wcześniej, gdy nie odebrała telefonu od brata, nie przypuszczała, że tego wieczoru jej życie zamieni się w piekło. Rodzina Emersonów miała stanowić jego nieodłączną część.