– Nie tym się zajmują, Catalino. – Aaron miał głos głęboki i lodowaty. Pokrywał mnie szronem krytyki.
– Nigdy nie oglądałeś komedii romantycznych? – Zobaczyłam, że grymas się powiększył. – Nawet Chłopaka do wynajęcia?
Zero odpowiedzi, tylko arktyczne spojrzenie.
– Czy ty w ogóle oglądasz filmy? Czy tylko… pracujesz?
Istniało prawdopodobieństwo, że w ogóle nie miał telewizora.
Wyraz jego twarzy nie uległ zmianie.
Rety, nie mam czasu na coś takiego. Na niego.
– Wiesz co? Nieważne. Nie obchodzi mnie to. – Uniosłam ręce, a potem złożyłam je razem. – Dziękuję za… to. Czymkolwiek było. Świetne pomysły. Ale nie potrzebuję cię.
– Myślę, że potrzebujesz.
Popatrzyłam na niego ze zdumieniem.
– A ja myślę, że jesteś nieznośny.
– Catalino – zaczął, podnosząc mój poziom irytacji przez to, w jaki wypowiedział moje imię. – Chyba coś ci się uroiło, jeśli sądzisz, że znajdziesz kogoś w tak krótkim czasie.
Po raz kolejny Aaron Blackford się nie mylił.