Trup na plaży i inne sekrety rodzinne (Garstka z Ustki. Tom 1)
Aneta Jadowska — Literatura

Rozdział 1

Kiedy o świcie wybierałam się na plażę, spodziewałam się wielu rzeczy. Wschodu słońca, okazji, by zrobić kilka fotek na Instagram, nieskażonego upałem powietrza i wyludnionej plaży, wciąż niewinnej przed przybyciem pierwszych tego dnia turystów. To był mój mały rytuał. Możecie to nazwać entuzjazmem neofity i poniekąd będziecie mieli rację.

Nie byłam w Ustce całkiem nowa. Spędziłam tu pierwsze trzynaście lat swojego życia i były to dobre lata. Przez kolejne dziesięć mieszkałam w Łodzi. To sympatyczne miasto, przywykłam do niego, nawet trochę w nie wrosłam, ale strasznie brakuje tam morza. Każde miasto w Polsce skorzystałoby na dostępie do Bałtyku, nie wszystkie mają aż tyle szczęścia co na przykład Ustka. Przez tę dekadę byłam jak marynarz uwięziony na stałym lądzie. Niby zawsze mogłam wrócić, ale nie miałam pojęcia, czy byłabym tu mile widziana. A potem dowiedziałam się, że owszem. Więc wróciłam. Na chwilę, kilka miesięcy, zanim odkryję, co chcę zrobić ze swoim życiem. Może to złudzenie, ale naprawdę wydaje mi się, że nad morzem myśli się lepiej.