Trylogia kopenhaska
Tove Ditlevsen — Pozostałe

Od tej pory aż do następnego poranka blisko siebie przebywały jedynie nasze ciała. Mimo ciasnoty unikały jednak nawet najlżejszego dotyku. Żona marynarza na ścianie wciąż tęsknie wypatrywała męża, lecz ani moja matka, ani ja nie potrzebowałyśmy w naszym świecie mężczyzn czy chłopców. Nasze dziwne i niezmiernie kruche szczęście miewało się dobrze jedynie wówczas, gdy byłyśmy same ze sobą, a kiedy przestałam być małym dzieckiem, tak naprawdę już nigdy nie wróciło, wyjąwszy owe rzadkie przypadkowe przebłyski, które mimo wszystko stały się dla mnie tak cenne teraz, gdy moja matka nie żyje i kiedy nie ma już nikogo, kto by opowiedział jej historię taką, jaka była naprawdę.