Przerwało mu przenikliwe zawodzenie. Harry przeniósł wzrok na drugi koniec lokalu, gdzie przerażona klientka wpatrywała się w bandytę, stojącego nieruchomo z bronią przyciśniętą do karku Stine. Kobieta dwa razy mrugnęła, ruchem głowy bez słowa wskazując na wózek, z którego dochodził coraz głośniejszy, świdrujący w uszach płacz.
Gdy pierwsza kaseta uwolniła się z szyn, Helge Klementsen o mało nie upadł do tyłu. Przyciągnął do siebie czarną torbę. W ciągu sześciu sekund wszystkie kasety znalazły się w środku. Na rozkaz bandyty Klementsen zasunął zamek torby i stanął przy kontuarze. Wszystkie polecenia przekazywała Stine, której głos brzmiał teraz zaskakująco pewnie i spokojnie.