– No cóż. – Harry usłyszał, że jego własny głos odruchowo usiłuje upodobnić się do jej głosu, staje się odrobinę zbyt głęboki i zbyt leniwy. A wcale nie chciał, żeby tak było. Nie teraz. Chrząknął i spróbował odezwać się bardziej neutralnym tonem: – To samo co większość ludzi.
– To znaczy?
– Oglądam film na wideo.
– Oglądałeś film na wideo?
Zepsute krzesło obrotowe jęknęło w proteście, gdy sierżant Halvorsen odchylił się w tył i popatrzył na starszego o dziewięć lat kolegę, komisarza Harry’ego Hole, z wyrazem niedowierzania na młodej, niewinnej twarzy.
– No tak. – Harry przeciągnął dwoma palcami po cienkiej obwisłej skórze pod przekrwionymi oczami.
– Przez cały weekend?
– Od przedpołudnia w sobotę do niedzieli wieczór.
– No to przynajmniej w piątek wieczorem trochę się zabawiłeś – stwierdził Halvorsen.
– Owszem. – Harry wyjął z kieszeni płaszcza niebieską teczkę i położył ją na biurku stojącym vis-á-vis biurka Halvorsena. – Czytałem protokoły z przesłuchań.