Trzy siostry. Cisza
Katarzyna Michalak — Literatura

Patrzyła w oczy ukochanego mężczyzny – jeszcze przed chwilą ukochanego – mając umysł zupełnie pusty, jeśli nie liczyć podłego pytania, które tłukło się w nim upiornym echem. Szukała w źrenicach Witolda, przed chwilą rozszerzonych pożądaniem i miłością, śladu tych uczuć, ale widziała tylko determinację. I jeszcze przerażenie.

Czego się bał? Że Daniela strzeli go w twarz i wybieg­nie z gniazdka, które dla nich dwojga uwiła, oburzona, że śmiał o to zapytać? Ją? Jeszcze przed chwilą „ukochaną kobietę”? Uosobienie niewinności, dobroci i wszystkiego, co najlepsze? A może bał się, że ­Daniela padnie bez przytomności na podłogę i drań będzie musiał ją przywracać do żywych! O, jeszcze płacz! Tego też mógł się spodziewać. Dzikich spazmów i wyrzutów, bo jakżeż mógł ją skrzywdzić takim podejrzeniem! Nie tylko Danielę, ale i dwie niewinne istoty, jej siostry! Nie miał chyba wątpliwości, że tym pytaniem traci ją raz na zawsze, i tego też mógł się obawiać, ale Daniela milczała. Nie uderzyła go, nie wybiegła, nie zemdlała, nie zaczęła płakać, po prostu patrzyła w ciemnoszare oczy mężczyzny i łapała w myślach słowa, które w końcu muszą się ułożyć w jakąś odpowiedź.