Świat niby wielki, a decydują szczegóły, że ktoś kogoś spotkał tu, nie tam, że jabłko spadło z jabłoni, dzięki czemu Newton odkrył prawo grawitacji, że bakterie hodowane przez Fleminga uśmiercił niespodziewanie jakiś grzybek i w ten sposób wynaleziona została penicylina. I tak dalej, i tak dalej. Napisałaś, Bronka? To wyrzuć tę kartkę.
Ciągnął to przesłuchanie i muszę powiedzieć, że niekiedy zaskakiwał mnie swoją przenikliwością:
– Powiedział pan, że nikt za nim nie schodził, tak? A mimo to obejrzał się. Może słońce go tak poraziło, bo dzisiaj ostre, a nic nie widząc, odwrócił głowę i pan wtedy, powiedzmy, chciał mu pomóc zejść na niższy schodek?
Nieraz w pół zdania urywał przesłuchanie i wychodził, jakby dając mi czas do zastanowienia. Albo zapadał w zamyślenie, po czym kazał Bronce coś skreślić, chociaż mnie się wydawało to ważne. Widocznie innym tropem podążały jego myśli. A czasami jakby chciał złagodzić to przesłuchanie i nadać mu ton bliższy zwierzeniom, gdyż wtrącił coś o sobie, że ma dwójkę dzieci, syna i córkę, po pierwszej żonie, która mu umarła, i musiał sam je wychowywać.
– A wie pan, jak to jest. Służba nie drużba.