Ożenił się drugi raz i teraz znów czekają na dziecko. Czasem zadawał mi pytania, które z pozoru nic nie miały wspólnego ze sprawą:
– Ojciec, matka żyją? Mimo że pan młody, ale różnie może być. Ja swojej matki mało co pamiętam, zmarła na gruźlicę. A ojciec dwa lata temu odszedł.
I nagle znów mnie zaskoczył:
– Pan kiedy zrobił maturę? A dlaczego nie poszedł pan na studia?
– Nie przyjęli mnie.
– Co, nie zdał pan egzaminu?
– Zdałem.
– Jak to? Zdał pan i nie przyjęli? Też by trzeba to zbadać. Ciekawe. I co pan teraz robi?
– Pracuję.
– Gdzie?
– W zakładach przetwórstwa owocowo-warzywnego. Dżemy, marmolady, soki.
– Znamy te zakłady. Prowadziliśmy tam śledztwo, pięć wagonów wiśni stało nierozładowanych w beczkach na bocznicy, aż zgniły. A mieszka?
– U rodziców.
– A po co pan tutaj przyjechał? Umówił się z nim?
– Z kim?
– No, z denatem.
– Nie znałem go.