Rozdział 1
TATE
– Ktoś dźgnął cię w szyję, moje dziecko.
Otwieram szeroko oczy i powoli odwracam się do staruszka stojącego obok. Wciska guzik windy i patrzy na mnie. Uśmiecha się i pokazuje na moją szyję.
– Chodzi mi o tę myszkę – wyjaśnia.
Odruchowo dotykam znamienia wielkości dziesięciocentówki, które znajduje się tuż pod moim uchem.
– Mój dziadek zwykł mawiać, że znamiona wskazują na to, w jaki sposób ktoś zginął w poprzednim życiu. Wygląda na to, że ciebie ktoś dźgnął w szyję. To musiała być szybka śmierć.
Uśmiecham się, choć trudno mi powiedzieć, czy powinnam być rozbawiona, czy przestraszona. Mimo dość makabrycznego początku rozmowy staruszek nie wydaje się groźny. Jego przygarbiona sylwetka i trzęsące się ręce wskazują na to, że ma co najmniej osiemdziesiątkę. Podchodzi wolno do jednego z dwóch wyściełanych czerwonym aksamitem krzeseł stojących obok windy. Siada na nim, stękając, po czym znów na mnie patrzy.
– Na osiemnaste?
Mrużę oczy, zastanawiając się nad tym pytaniem. Skąd wie, na które piętro jadę, skoro jestem tu po raz pierwszy w życiu i w ogóle się nie znamy?
– Tak – odpowiadam powściągliwie. – Pan tu pracuje?
– W rzeczy samej.