Umorzenie
Remigiusz Mróz — Kryminalne i sensacyjne

Prolog

Dzień zero

Dzień, w którym umrzesz, zacznie się tak samo jak każdy inny.

Patrząc prosto w lufę wycelowanej w niego broni, mężczyzna nie mógł opędzić się od tej myśli. Nie pamiętał, kiedy ani gdzie to usłyszał – ale ktokolwiek mu to powiedział, miał rację. Tego dnia nic nie wskazywało na to, by miał pożegnać się z życiem.

A jednak teraz dzieliło go od tego tylko lekkie muśnięcie spustu.

Nie mógł opanować drgawek, ale kobieta, przed którą klęczał, również cała dygotała. Pistolet wydawał cichy, metaliczny pobrzęk, a oprócz tego w pomieszczeniu słychać było jedynie oddechy dwójki ludzi.

Ręka kobiety się trzęsła, ale w jej oczach nie było wahania. Postanowiła już, że pociągnie za spust i odbierze mu życie. Finał był tylko kwestią czasu.

Mężczyzna nie miał gdzie uciec. Nie mógł liczyć ani na ratunek, ani na to, że jego przyszła zabójczyni chybi. Stała na tyle blisko, że nawet z zamkniętymi oczami zdołałaby zrobić mu dziurę w głowie.

Kilka razy próbował przemówić jej do rozsądku. Potem błagał, by oszczędziła jego życie. Płaszczył się przed nią, robił z siebie ofiarę, mówił o rodzinie, która straci ojca. Wszystko na nic.