Nie chciała nawet go słuchać. Miała swoje wyobrażenie o tym, co miało się wydarzyć, i nikt ani nic nie mogło tego zmienić. Próby wzbudzenia litości mijały się z celem.
Mężczyzna pomyślał, że źle do tego podszedł. Pomylił się co do niej. Nie kierowała się ślepą furią, nie poddawała się emocjom – stała przed nim z pistoletem dlatego, że było to wynikiem chłodnej kalkulacji. W jej przekonaniu racjonalnie podjętą decyzją.
Nie powinien apelować do jej człowieczeństwa, ale do jej rozsądku.
Nabrał tchu i cicho odchrząknął. Ręka kobiety drgnęła, ale broń wciąż była wymierzona prosto w jego czoło.
– Nie wygrzebiesz się z tego… – powiedział cicho.
Milczała, wciąż mocno ściskając rękojeść. Im więcej siły do tego przykładała, tym bardziej drżała jej dłoń.
– Ktoś usłyszy strzał… – ciągnął. – Ktoś wezwie policję.
– Zamknij się.
Mówiła cicho, spokojnie. Jej głos zupełnie nie współgrał z emocjami, które ewidentnie nią targały.
– Sytuacja będzie jasna – dodał. – Egzekucja.