Tuż przed urną kroczy przez nikogo nierozpoznany podpułkownik Adam Smoleński, dawny oficer Służby Bezpieczeństwa – od końca lat osiemdziesiątych skłócony z Urbanem, przedtem byli przyjaciółmi.
Tymczasem znaczącym żałobnikom dziennikarze pod nos podsuwają mikrofony. Pytanie do Adama Michnika ma obnażyć ich ukrywaną zażyłość.
– Czemu przyszedł pan na pogrzeb?
Michnik nie musi szukać wymówek:
– Bo Jerzy Urban umarł.