Urban. Biografia
Dorota Karaś, Marek Sterlingow — Literatura faktu

Pierwsze zdawkowe wiadomości o zmarłym zmieniają się w rzekę analiz, opinii i komentarzy, wciąż zasilaną nowymi dopływami. W ciągu sześciu dni, które dzielą śmierć Jerzego Urbana od pogrzebu, niemal każdy ma coś do powiedzenia na jego temat.

Jedni: czerwona kanalia, wielki Manipulo, Goebbels stanu wojennego, obrzydliwy sługus zbrodniczego reżimu, wyznawca panświnizmu, perwersyjny dziadek, uszate truchło, PRL-owska menda, sowiecki kacyk, komunistyczny kolaborant, ludzkie gówno, siewca nienawiści, kłamca i morderca.

Drudzy: dobro narodowe, jeden z najświatlejszych umysłów w Polsce, dżentelmen, filantrop, ikona popkultury, mistrz ciętego pióra, kompanion ostrej wypitki, władca masowej wyobraźni, jeden z kowali przemian roku 1989.

Urban to także: Łysy (dla żony), Tatuś (dla dziennikarzy „Nie”), Jurek (dla córki).

„New York Times”, który poświęcił mu długi tekst, nazywa go „zajadłym komunistą, który stał się bohaterem wolności słowa”. Podsumowuje: „człowiek, którego Polacy kochali nienawidzić”1.

Miejsce pochówku Urban wskazał sam, w jednym z prześmiewczych filmików na YouTube. To Powązki Wojskowe w Warszawie. Nie trzeba nikogo prosić o zgodę. Leżą tam jego rodzice.