Olga Lipińska, nieco po osiemdziesiątce, stanęła w przejściu. Bezbłędnie wypatrują ją tam fotoreporterzy. Reżyserka przez kilkanaście minut pozuje do zdjęć, potem znika po cichu. Dyskrecja gubi dziewięćdziesięciosześcioletniego Mariana Turskiego, który pracował z Urbanem w redakcji „Polityki”. Przyszedł zbyt późno, by zająć miejsce siedzące. Obok niego Adam Michnik, lat siedemdziesiąt sześć, przytrzymuje się oparcia ławki. Naczelnego „Gazety Wyborczej” przez sporą część życia łączyły z Urbanem niewidzialne więzy, choć w latach osiemdziesiątych stanęli po dwóch stronach barykady. Z boku przystanęła z kwiatami Monika Jaruzelska, córka generała, najmłodsza w tym gronie. Niektórzy reporterzy jej nie rozpoznają.
Brakuje najlepszych przyjaciół Urbana. Leżą niedaleko, na tym samym cmentarzu: Daniel Passent od pół roku, Mieczysław Rakowski od czternastu lat.
Mistrzyni ceremonii przez dwadzieścia minut opowiada o życiu Urbana, jakby znała go od lat. Adam Grzesiak, jego zięć i dawny opozycjonista, słuchając wspomnienia, ociera oczy. Przez ostatnie dwa dni z żoną Magdą, córką zmarłego, pomagali w pisaniu tej przemowy.