I
Pod korzeniami uschniętej tykwy Isabel znalazła odłamek ceramiki. Wiosna przyniosła niespodziewane przymrozki i tygodniowe opady mokrego śniegu, i teraz – u progu lata – ogród warzywny zapadał się w sobie. Fasola, rzodkiewki, kalafior – zbrązowiałe, nadgniłe. Isabel, w rękawicach i zawiązanym pod brodą kapeluszu, usuwała na klęczkach obumierającą materię. Odłamek przebił jej rękawiczkę, tworząc małą dziurkę.
Obyło się bez rany i krwawienia. Isabel zdjęła rękawiczkę i naciągnęła skórę dłoni, daremnie szukając zadraśnięcia. Poczuła tylko ukłucie bólu, które po chwili minęło.