W atłasowej pościeli spoczywał postawny mężczyzna w średnim wieku. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że śpi, ale kiedy Aleksander, dygocząc z zimna i ze zdenerwowania, poświecił i przyjrzał mu się lepiej, dostrzegł ciemną plamę krwi rozlewającą się na gorsie koszuli. Dalsze oględziny nie pozostawiły wątpliwości, że ów człowiek nie żyje.
W tym czasie dziewczyna nieco oprzytomniała i nie spuszczając oczu z Woronina, zaczęła wycofywać się w stronę wyjścia. Policjant ruszył za nią i jednocześnie starał się zebrać myśli.
Doktor, rewizja, spisanie gości...
Za drzwiami zebrał się tłumek wystraszonych pensjonariuszek pod wodzą samej Madame. Nie pojawił się za to żaden z klientów. Zrozumiała ostrożność. Choć tym razem nawet ona nie pomoże i wszyscy, którzy spędzili noc w zamtuzie, będą musieli złożyć zeznania. W końcu morderstwo to nie żarty.
– Policja śledcza! – krzyknął Woronin, uznając, że wystarczy tego incognito. – Nikt nie ma prawa opuszczać lokalu!