Wczoraj byłaś zła na zielono
Eliza Kącka — Powieść obyczajowa i romans

Na kart­ce gwiaz­do­zbiór wy­glą­da jak tra­sa czar­nej mrów­ki. Wy­obra­żam so­bie przed­szko­lan­kę, któ­ra zdej­mu­je „sym­bo­le emo­cji” i roz­wie­sza przed grup­ką zdez­o­rien­to­wa­nych dzie­ci, gdzie prę­ży się bar­dzo for­mal­nie Ru­da, in­ny ze­staw zna­ków dro­go­wych, tym ra­zem z Dro­gi Mlecz­nej. Ka­sjo­pe­ja w miej­sce „zło­ści”, Wiel­ki Wóz pod­mie­nił „ra­dość”, Orion w ro­gu, w któ­rym wi­siał „smu­tek”. Gru­pa jest go­to­wa na przy­swo­je­nie no­wej na­wi­ga­cji. Bę­dzie jesz­cze nie­co bar­dziej abs­trak­cyj­na niż okrąg z dwie­ma krop­ka­mi i fa­lu­ją­cą kre­ską, któ­ry po­dob­no – we­dle wy­mię­tej kart­ki z przed­szkol­ne­go wor­ka – ozna­cza „po­czu­cie wi­ny” lub „smu­tek”. Pa­ni Jo­an­na po­wie­dzia­ła Ru­dej, że „ma­ma tak wy­glą­da­ła w czwar­tek”, więc te­raz dziec­ko wie, że mat­ce, któ­ra by­ła czwart­kiem, usta fa­lo­wa­ły na smut­no. Pa­ni Jo­an­na zresz­tą za­wsze cie­szy się, gdy dzie­ci po­tra­fią po­wią­zać ko­śla­we wy­kre­sy ze „zja­wi­ska­mi”. Tak, to triumf, nie­wąt­pli­wie, try­umf na­sze­go świa­ta.