Widmo Brockenu
Remigiusz Mróz — Kryminalne i sensacyjne

TERAZ

Schronisko PTTK w Dolinie Pięciu Stawów, 1671 m n.p.m.

Wiktor Forst nie odrywał wzroku od Joanny Chyłki. Robił wszystko, by porozumieć się z nią bez słów i spełnić żądania mężczyzny, który celował do nich z broni.

Klęczeli w jadalni razem z innymi turystami, którzy utknęli w odciętym od świata, zasypanym śniegiem schronisku. Bez szansy na ratunek, bez nadziei na to, że zjawi się ktoś, kto odwróci losy tego, co się działo.

Nikt się nie odzywał, zgodnie z poleceniem człowieka trzymającego pistolet.

Przejmująca cisza była jednak raz po raz przerywana cichym szlochem lub zduszonym zawodzeniem dziecka, które matka przycisnęła mocno do piersi, jakby mogła sprawić, że jakimś cudem ochroni je przed tym horrorem.

– Ręce za głowę – odezwał się rosły mężczyzna stojący przed Forstem.

Wiktor nawet nie drgnął, zamachowiec jednak nie miał zamiaru pozwalać na choćby znikomą niesubordynację. Od razu wymierzył broń w klęczącą obok Joannę.

– Powtarzać nie będę – rzucił.

Forst wciąż patrzył na Chyłkę.

Zachowywała spokój, pozornie nawet większy od niego. Wciąż sprawiała wrażenie jakiejś kompletnej aberracji w tym miejscu, ubrana w trekkingowe spodnie, polar i górską kurtkę.