Joanna oddychała nierówno przez lekko rozchylone usta.
– Jeszcze jedno słowo, a zginie kolejna osoba – dodał mężczyzna z pistoletem.
Forst spojrzał na broń. CZ P-09, kaliber dziewięć milimetrów Para, dziewiętnaście naboi. Spust ustawiony na podwójne działanie, decocker i bezpiecznik nastawny w pozycji do strzału. Waga? Pewnie około ośmiuset gramów.
Komisarz mimowolnie zaczął rozważać, czy gdyby rzucił się teraz na przeciwnika, zdołałby wytrącić mu broń z ręki, zanim ten pociągnie za język spustowy. Prawdopodobieństwo było niewielkie, ktoś z pewnością straciłby życie.
Wynik takiego starcia także pozostawałby wielką niewiadomą. Forst przeszedł długą rehabilitację, miał nigdy nie wrócić do pełni zdrowia. I mimo że poprawił kondycję fizyczną w ostatnim czasie, był jeszcze daleki od formy, która dawałaby szansę w starciu z tym człowiekiem.
Mimo wszystko był gotów spróbować.
A raczej byłby, gdyby nie niewielki przycisk umocowany do pistoletu. Przycisk, który mógł doprowadzić do eksplozji ładunku wybuchowego znajdującego się na środku pomieszczenia.