I w tej samej chwili jakby karcąc się, że jeszcze z zapachu kadzidła po sumie nie ostygły, już nad zapachem rosołu łakomie się unosi, dodaje, no, to mądre miał dzisiaj ksiądz kazanie, o, mądre. Mówca z niego, ho. Wcale nie takie mądre, wujek Władek najwyraźniej ma ochotę posprzeczać się z dziadkiem. Gada, co mu ślina na język przyniesie. I wiecznie straszy, jakby nie dość było strachu i bez niego. Męki piekielne i męki piekielne. Mądre, obstaje dziadek przy swoim. Dla ojca wszystko, co ksiądz powie, musi mądre być. A księża też pletą nieraz trzy po trzy. Nie mądrze mówił, zarazo, ile zła jest na świecie? To bez niego wiem, ile jest. Wielka mi znów mądrość.