Widnokrąg 2019
Wiesław Myśliwski — Literatura

Zapada cisza jak sprężyna napięta, ani wyjść, ani zostać w takiej ciszy. Toteż chociaż nikt izby nie opuszcza, wydaje się, że wszyscy poznikali, i tylko dziadek zły, naburmuszony na wujka Władka o to kazanie księdza, siedzi na ławie pod oknem, jakby czekał, że może ktoś przyjdzie. A za niedługo matka, wbiwszy widelec w gotującego się koguta, obwieszcza, to będziemy już jeść. I w tej samej chwili oczy dziadka, łagodniejąc z tej złości na wujka Władka, kierują się na babkę. Chociaż mogłoby się wydawać, że babki nie ma w izbie, bo nikt nie zauważył, kiedy wróciła, nikt choćby słowem tego nie poświadczył, więc może gdzieś tam jeszcze klęczy w wyludnionym kościele, w półmroku, bo już kościelny Seweryn zgasił świece, a może w ogóle nie ma jej na świecie.

Lecz oto babka objawia się z niebytu w najdalszym kącie izby, przy wielkiej starej skrzyni w zielonobure wzory, przykulona nad różańcem. Bo cóż z tego, że była i na mszy, i na sumie, a po południu pójdzie jeszcze na nieszpory, modlitw nigdy nie dość, tym bardziej że rodzina liczna, a prócz rodziny dom, stworzenia, stodoła, chlewy, sad, pola, wieś, to ile na to wszystko trzeba modlitw.